Artur Zawisza
strona główna aktualności biuro prasowe biografia publikacje wywiady kontakt linki
Libertas



Kontakt:
arturzawisza@arturzawisza.pl
Aktualnoœci

Artur Zawisza był dzisiaj gościem programu Sygnały Dnia
29.09.2007
Zapraszamy do lektury
Marek Mądrzejewski: Artur Zawisza, poseł Prawicy RP, lider i kandydat na posła Ligi Prawicy Rzeczpospolitej. Witam serdecznie.

Artur Zawisza: Witam serdecznie.

M.M.: Podwójna ulga prorodzinna to w dużej mierze dzięki panom wprowadzone rozwiązanie.

AZ: Byłem posłem zgłaszającym tę poprawkę w drugim czytaniu. Właściwie była to akcja połączona klubu parlamentarnego LPR i koła Prawicy Rzeczpospolitej, dzisiaj wspólnie występujących w wyborach. Szczęśliwie Sejm przyjął to rozwiązanie większością głosów, pozostawiając tylko Prawo i Sprawiedliwość oraz większość SLD jako partie protestujące. Byliśmy szczęśliwi, ale chcemy pójść za ciosem. Są dzieci wiejskie, których rodzice nie płacą podatku dochodowego od osób fizycznych.

M.M.: W związku z czym ta ulga ich nie obejmuje.

A.Z.: Ta ulga ich nie obejmuje i trzeba znaleźć rozwiązanie obejmujące tę ogromną rzeszę dzieci mieszkających na polskich wsiach. Także...

M.M.: Ale znaleźć rozwiązanie i pieniądze na to.

A.Z.: Także chodzi o dzieci rzemieślników płacących podatek za pomocą ryczałtu, którzy wobec tego też nie mogą korzystać z tego dobrodziejstwa. Jeżeli idzie o rozwiązanie systemowe, to albo trzeba pójść tropem świadczeń rodzinnych i wypłacać z budżetu dla dzieci rolników ulgę, ale logicznej wysokości, jak dla dzieci miejskich, albo też można zastanowić się nad objęciem części dochodów rolników podatkiem dochodowym, co wielu ekonomistów postuluje, ale wtedy rolnicy mieliby tę wielką szansę, aby korzystać z odliczenia podatkowego w wysokości 1145 złotych rocznie na dziecko.

M.M.: Przypomnijmy, że podwójna to dlatego, iż dwukrotnie wyższa od proponowanej przez rząd.

A.Z.: Ach, sprawa ma swoją historię, bo – to warto przypomnieć – ostatnio, niestety (to mówię z przykrością) premier Kaczyński dezinformował opinię publiczną co do pierwszeństwa i zasług w tej sprawie. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu klub parlamentarny LPR złożył projekt definiujący rodzinę jako podmiot podatkowy i wprowadzający tzw. iloraz rodzinny. Potem, po zapowiedzi wicepremier Gilowskiej z trybuny sejmowej o możliwości liczenia na dziecko w rodzinie tzw. kwoty wolnej od podatku, osobiście złożyłem taki projekt wprost wpisujący się w deklarację sejmową wicepremier Gilowskiej, a w końcu rząd negatywnie zaopiniował pierwszy z projektów, nie chciał wypowiadać się na temat drugiego i zaproponował tę mikroulgę w zupełnie nieznacznej wysokości, stąd nasza wspólna poprawka i stąd decyzja Sejmu.

M.M.: Panie pośle, prawica to dzieli się, to jednoczy. Teraz jesteśmy świadkami procesu takiej, no, dezintegracji i sam fakt powołania Prawicy RP jest również tego przykładem. Czy nie żałuje pan troszeczkę, że jest pan w tej chwili poza PiS-em?

A.Z.: Ale choćby sprawa obniżenia podatków dla rodziców wychowujących dzieci pokazuje słuszność naszej drogi. Gdybyśmy pozostali posłami PiS-u, to ani nie mielibyśmy szansy złożyć takiej poprawki, a gdyby ona przez kogoś innego była złożona, skłaniano by nas do głosowania przeciw, tak jak na przykład wymuszono na posłach PiS-u głosowanie przeciwko naszej poprawce gwarantującej odpoczynek niedzielny pracownikom handlu. Tyle, że w sytuacji wyborów dokonaliśmy integracji: prawica katolicka reprezentowana przez Prawicę Rzeczypospolitej i prawica narodowa reprezentowana przez Ligę Polskich Rodzin i prawica wolnościowa reprezentowana przez Unię Polityki Realnej stworzyły wspólnie komitet wyborczy LPR, lista numer 3.

M.M.: A co to znaczy prawica wolnościowa?

A.Z.: To jest ten nurt prawicy, który odrzuca liberalną ideologię moralną, ale opowiada się za zwiększeniem czynnika wolności w życiu społecznym, w życiu publicznym. To stała misja tej partii, jaką jest Unia Polityki Realnej, na którą przez lata sądzono, że nie warto głosować, bo nie wejdzie do Parlamentu, a teraz warto, bo jest częścią komitetu wyborczego LPR.

M.M.: Ale kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił o legalizacji na przykład posiadania narkotyków czy legalizacji domów publicznych, to nie wygłaszał chyba opinii, z którymi w tej chwili by panowie się identyfikowali.

A.Z.: Nasza deklaracja programowa mówi o cywilizacji życia i polityce praw rodziny, o suwerennej Polsce w Europie, o wolności gospodarczej dla wzrostu ekonomicznego i wreszcie o głębokiej reformie politycznej. Pogląd felietonisty pozostaje tylko poglądem felietonisty, ale kiedy nam czasem wyrzuca się to złośliwie, bywa, że robią to koledzy z PiS-u, to my im odpowiadamy, że niech patrzą na ministra z Kancelarii Prezydenta, który został zatrzymany pod zarzutem rozpowszechniania narkotyków.

M.M.: Czy to był minister na pewno?

A.Z.: Doradca prezydenta, jak rozumiem, pan Artur Piłka, wcześniej dyrektor w biurze w Urzędzie m.st. Warszawy.

M.M.: Rozstania są trudne, bolesne, no i trudno dziwić się, że emocjonalne. Kilka dni temu, 25 września ogłosili państwo taki tekst, który zatytułowany jest następująco: „25 powodów, aby nie głosować na PiS”. Te najważniejsze?

A.Z.: Tego dnia emocjonalny był Donald Tusk, który rwał na oczach kamer papiery z dokumentami rządowymi. My w sposób...

M.M.: Rozumiem, że w porównaniu z nim państwo byli kulturalni i grzeczni.

A.Z.: My w sposób zupełnie spokojny i stonowany przedstawiliśmy 25 cytatów z programu wyborczego PiS z roku 2005, które nie zostały zrealizowane, i to z różnych dziedzin, takich jak powołanie Komisji Prawdy i Sprawiedliwości, jak dwustronna umowa wojskowa ze Stanami Zjednoczonymi, jak oczyszczenie polskiego sportu z patologicznych naleciałości. I rzecz w tym, że nie były to nasze wymogi wobec PiS-u, bo my z niektórymi z tych nawet moglibyśmy się nie zgadzać, tak jak budżetowe finansowanie służby zdrowia, ale to PiS z całą powagą zapowiedział, my się pod tym wtedy podpisywaliśmy, i po dwóch latach nie realizował, a zamiast wykorzystać szansę na realizację, wolał rozwiązać Sejm. To jest to, co mówiliśmy, że największym wrogiem rządu premiera Kaczyńskiego okazał się prezes Kaczyński dążący do samorozwiązania Sejmu.

M.M.: Ale dusza pisowca jednak w panu pozostała i ona co jakiś czas triumfuje. Przykładem jest to zdanie troszeczkę wcześniej: „O czym byśmy nie mówili, to i tak, i tak winna jest Platforma, a jeśli nie cała, to Donald Tusk”.

A.Z.: My nie jesteśmy miłośnikami Platformy dlatego, że wyszliśmy z PiS-u. Gotowi jesteśmy do pozytywnej współpracy z jednym i drugim ugrupowaniem, a wręcz bliżej nam do Prawa i Sprawiedliwości. Co więcej, my przedstawiamy bardzo ważną tezę polityczną: jeżeli Prawo i Sprawiedliwość chce mieć po wyborach otwarcie na prawo, to niezbędna jest w Sejmie obecność komitetu wyborczego LPR. Bez Ligi Prawicy Rzeczypospolitej albo PiS jest skazany na Platformę, albo – co gorsza – Platforma jest skazana na lewicę. Tylko przesunięcie Sejmu w prawo poprzez wejście tam LPR-u rozszerza możliwość na zawarcie koalicji o charakterze prawicowo-centrowym.

M.M.: Mówią panowie w swoim programie, w deklaracji programowej o potrzebie głębokiej reformy politycznej. Na czym miałaby ona polegać?

A.Z.: To są dwa fundamentalne postulaty. Po pierwsze odejście od przymusowego, budżetowego finansowania partii politycznych, co daje nadmierną władzę kierownictwom partyjnym wbrew posłom wybranym w wyborach. Chcemy to zastąpić dobrowolnym, obywatelskim finansowaniem partii, na przykład powielając mechanizm odliczenia 1% od podatku dochodowego, tak jak dzieje się to przy finansowaniu organizacji pożytku publicznego. Wtedy partię będą miały mniej pieniędzy, a będą miały je od swoich...

M.M.: No, na pewno, dlatego że nie przez wszystkich postrzegane są jako organizacje pożytku publicznego.

A.Z.: To nie zasługują na lepszy wizerunek, ale wtedy te pieniądze będą uczciwsze w tym sensie, że od prawdziwych sympatyków płynące, a nie wymuszane na obywatelach. I drugi punkt to wybory większościowe.

M.M.: Właśnie. I te wybory większościowe nie obawia się pan, iż będą drogą na przykład do wprowadzenia do Parlamentu ludzi nieodpowiedzialnych, nad którymi na czas kadencji nikt już nie będzie sprawował żadnej kontroli, bo tutaj mówiło się, że przy proporcjonalnych w jakiś sposób tę odpowiedzialność biorą na siebie partie.

A.Z.: Przy obecnym systemie wyborczym ta władza kierownictwa partyjnego nad posłem jest aż nadmierna, natomiast praktyka czy to amerykańska, czy brytyjska wskazuje, że partie polityczne nie giną, ich rola pozostaje bardzo znacząca przy wyborach większościowych, ale muszą się w większym stopniu liczyć z opinią publiczną, z lokalnymi autorytetami, z posłami zakorzenionymi społecznie. To wydaje się zdrowsze.

M.M.: Na pewno jest to zdrowsze i trzymamy kciuki, aby w tym punkcie dla dobra wszystkich tego rodzaju program został zrealizowany. Dziękuję panu serdecznie. Naszym gościem był lider Ligi Prawicy Rzeczypospolitej Artur Zawisza.

A.Z.: Dziękuję bardzo.