|
|
 |
 |
 |
 |
|
|
Co dla rodzin?
ŻYCIE Powiatu Wołomińskiego nr 1 (31) 19 stycznia 2006
W ostatniej kampanii wyborczej polityka prorodzinna powróciła. Dyskutowano o podatkach, urlopach i zasiłkach. Dzisiaj nadszedł czas realizacji zapowiedzi.
Najwięcej wiemy o zasiłkach, czyli o słynnym „becikowym”. Tu sprawy zaszły daleko, bo nie mieliśmy prawie nic, a teraz możemy mieć dosyć dużo. Do tej pory funkcjonował niewielki zasiłek porodowy, zaś niektóre samorządy próbowały wprowadzić własne świadczenia, co było uchylane przez wojewodów jako niezgodne z ustawą o samorządzie terytorialnym. Teraz mamy na pewno podwyższony zasiłek porodowy dla większości matek, bo rządowa wersja „becikowego” obejmuje około 70% rodzin. Mamy też uprawnienie dla samorządów, aby dowolnie podejmowały decyzje o własnym lokalnym świadczeniu, jeżeli je na to stać. Jedyna kontrowersja dotyczy kwestii tzw. drugiego „becikowego” dla wszystkich. Wprowadzono je w sejmie trochę z porywu serca, trochę na złość rządowi. W tej sytuacji mamy prawdziwy bałagan w systemie świadczeń. Trzeba dodać, że znowelizowana ustawa o świadczeniach rodzinnych objęła nowe 600 tysięcy rodzin wiejskich.
Przywracane są odpowiednio długie urlopy macierzyńskie. Rząd Millera skrócił je z 26 do 16 tygodni, a ówczesny premier mówił o rzekomej „patologii” rodzin wielodzietnych. Teraz zostały one wydłużone na wniosek rządu do 18 tygodni, ale Prawo i Sprawiedliwość proponuje dalsze wydłużanie aż do 26 tygodni, czyli pół roku. Dla bezpieczeństwa finansowego trzeba to zrobić stopniowo. Należy jednocześnie wprowadzić przepisy, aby kobieta nie mogła być zwalniania z pracy zaraz po powrocie z tego urlopu.
Przed nami jeszcze najważniejsze i najtrudniejsze rozwiązanie, czyli ulga prorodzinna w systemie podatkowym. Co do zasady chodzi tu o to, aby rodzina stała się właściwym podmiotem podatkowym. W praktyce sprowadza się to do tego, że podatek w rodzinie powinien być liczony nie tylko na męża i żonę, ale także na dzieci. W rozliczeniu każde dziecko zmniejsza obciążenia podatkowe rodziny, a im dzieci więcej, tym podatek mniejszy. Matematycznie rzec biorąc, chodzi tu o odliczenie od podatku ze względu na każde dziecko wychowywane w rodzinie. Do tego rozwiązania przykładana jest słusznie największa waga, ale musi ono być przeprowadzone sprawiedliwie i precyzyjnie. Niezbędne jest też osadzenie tego projektu w całościowej wizji zmiany systemu podatkowego. Chodzi na pewno o podatki niższe i możliwie prostsze. Oczywiście każda ulga obniża podatek, a ulga ze względu na dzieci byłaby stosowana powszechnie. Projekt ma być ogłoszony wiosną, przyjęty w parlamencie latem i wejść w życie od początku przyszłego roku. Jak widać powyżej, rodzina w Polsce zaczyna mieć szanse. To dobra wiadomość na początek Nowego Roku i cieszę się, że zaczynam właśnie nią ponowne pisanie felietonów do „Życia Powiatu Wołomińskiego”.
|
|
|
|