Artur Zawisza
strona główna aktualności biuro prasowe biografia publikacje wywiady kontakt linki
Libertas



Kontakt:
arturzawisza@arturzawisza.pl

Czy możliwy jest wzrost gospodarczy?
Rynki Zagraniczne nr 6, 9 lutego 2006

Dzisiejsza Europa nie jest strefa wzrostu gospodarczego. O ile inflacja nie jest zmorą krajów naszego kontynentu, to stagnacja rozpostarła się od za-chodu po wschód. Istnieją nieliczne wyjątki, jak na przykład Irlandia, ale i one nie wytrzymują porównania czy to z dawnymi wschodnioazjatyckimi tygrysami, czy to z obecnymi Chinami. Dlatego też podjęto w swoim czasie ogólnounijną inicjatywę znaną powszechnie jako strategię lizbońską. Nie była ona wyłącznie koncepcją, ale zakładała podejmowanie przez poszczególne kraje członkowskie Unii zestawu rozwiązań mających na celu wzrost gospodarczy oraz tworzenie nowych miejsc pracy. Po kilku latach wysiłków i prób wielu obserwatorów orzekło, że strategia stanęła w miejscu i właściwie jest martwa.

Wydaję się, że były dwie główne przyczyny osłabienia i wręcz zamarcia realizacji strategii lizbońskiej. Pierwszą z nich było dochodzenie do władzy

w poszczególnych krajach europejskich partii, które jakkolwiek nie negowały tej strategii, to w praktyce jednak proponowały programy polityczne zgoła odmien-ne czy nawet sprzeczne z metodami strategii lizbońskiej. Przyczyną głębszą była zasadnicza demobilizacja społeczna dzisiejszej Europy. Jest w istocie tak, że współczesne bogate narody pożerają bogactwo wypracowane przez pokolenia

i nie wypracowują nowego, bo są gnuśne i leniwe. Jeżeli tak jest, to Europie po-trzebna jest zmiana kulturowa i mentalna, której międzyrządowe strategie nie przeprowadzą.

Jednak europejscy politycy nadal mają nadzieję, że nawet bazując na dzi-siejszej mentalności, mogą zaproponować zwarte i dynamiczne programy w celu rozruszania społeczeństw. Trudno oczywiście negować tę próbę, bo podejmo-wana jest zapewne w dobrej wierze. W istocie chodzi o pewną odgórną rewolu-cję polegają na odebraniu zgnuśniałym społeczeństwom nieco ciepełka po to , aby zachęcić ludzi do poszukiwania pracy i wytężonej pracy. Zestawy instru-mentów służących do tego dzieła określane są jako krajowe plany reform. Każ-dy kraj unijny podejmuje i przedstawia na forum własny plan dostosowany do okoliczności i warunków.

Polski rząd przyjął w grudniu Krajowy Plan Reform obliczony aż do roku 2008. Mimo że jest to dokument mało znany, to w istocie winien on stanowić główną ramę wysiłków legislacyjnych rządu w zakresie szeroko rozumianej polityki gospodarczej. Tak właśnie jest w naszym przypadku, gdyż skutkiem planu jest aktualizacja działań rządowego zespołu na rzecz lepszej jakości prawa (better regulation). Ten dokument oceniany jest przez Komisję Europejską,

a wszystkie razem stanowią owoc być może już ostatniej próby realizacji strate-gii lizbońskiej. Osobiście uczestniczyłem na przełomie stycznia i lutego w kon-ferencji europejskich parlamentarzystów dyskutujących i porównujących krajo-we plany reform w skali całego kontynentu.

Ważne jest, aby opinia publiczna także w Polsce śledziła, rozumiała i ko-mentowała działania mające na celu realizację strategii lizbońskiej. Stąd po-trzebne są zarówno wszelkie inicjatywy pozarządowe (jak Polskie Forum Stra-tegii Lizbońskiej), jak i przede wszystkim determinacja rządu do realizacji pla-nu. Wiadomo, że czasem siły wystarcza na uchwalenie planu, ale nie ma jej już na wprowadzenie go w życie. Determinacja zaś jest pochodną siły osobistych charakterów i nade wszystko tego, co nazywamy wolą polityczną. Dlatego do-brze jest jeżeli energia polityczna nie musi być wykorzystywana na zażegnywa-nie kryzysów wokółrządowych, ale w całości koncentruje się na realizacji prio-rytetowych celów.

Dwa kraje unijne, Niemcy i Polska, musiały w wyniku jesiennych wybo-rów przełożyć o kilka miesięcy zatwierdzenie i prezentację Krajowych Planów Reform. Rząd Kazimierz Marcinkiewicza uchwalił swój plan 27 grudnia ubie-głego roku i jest to dokument wysoko oceniany w debacie unijnej. Ze swej stro-ny jako przewodniczący Komisji Gospodarki będę wnosił, aby stał się on przedmiotem debaty plenarnej w Sejmie. Rzeczą rządu będzie go realizować, zaś zadaniem opinii publicznej – recenzować i dopingować.