Powyborczy bilans
Express Wieczorny, nr 22, 3 listopada 2006 r.
Jesteśmy już prawie po wyborach samorządowych. Ich dopełnieniem jest druga tura w niektórych miastach i gminach oraz wyłonienie zarządów powiatów i województw. Liczni komentatorzy próbują opisać wyniki wyborów wedle jednego klucza: kto na pewno wygrał, kto na pewno przegrał? Tymczasem wybory samorządowe są z natury rzeczy zdecentralizowane, więc ich wynik też nie jest jednolity. Na szczeblu wojewódzkim i w dużych miastach główną rolę odgrywały ogólnokrajowe partie polityczne. W powiatach i w szczególności w gminach większa była rola komitetów lokalnych. Przypomnieć jednak trzeba, że komitety lokalne czasem są absolutnie pozapartyjne, a czasem są tylko inną formą organizacyjną lokalnych komórek partii lub porozumień międzypartyjnych. Niektórzy twierdzą, że w wyborach samorządowych powinny brać udział właściwie tylko komitety lokalne. Gdyby jednak taki postulat zgłosić w Niemczech, Francji lub Włoszech, wywołałby ogromne zdziwienie. Otóż w zaawansowanych demokracjach parlamentarnych partie polityczne koncentrują w sobie energię społeczną i są praktycznie jedynymi uczestnikami tamtejszych wyborów samorządowych. Co więcej, w polskich warunkach wystawienie kandydatów przez daną partię polityczną każe tej partii brać za nich stałą odpowiedzialność. Tymczasem komitety lokalne są często anonimowe, i nie poddane zewnętrznej weryfikacji. Gdy zaczynają się kłopoty z burmistrzem, wójtem lub radnymi, to szukaj wiatru w polu. Nikt za nic nie odpowiada i nikt nie jest winny.
Jako Prawo i Sprawiedliwość chcieliśmy zwiększyć siłę poparcia społecznego w stosunku do wyborów sprzed czterech lat. To się udało w skali kraju i tym bardziej w wokółwarszawskim okręgu wyborczym. Wyniki samorządowe w powiecie warszawskim zachodnim są satysfakcjonujące i dają realną szansę na realizację elementów programu Prawa i Sprawiedliwości. Oczywiście z reguły wymaga to tworzenia porozumień i koalicji, ale to nic nowego dojrzałość polityczna polega zarówno na zwycięstwie wyborczym, jak na umiejętności współdziałania powyborczego.
Prawdziwe wyzwania jednak dopiero przed nami. Wygrać wybory bywa łatwo, a dobrze rządzić zwykle jest trudno. Jednym z najważniejszych zadań nowych samorządów będzie skuteczne pozyskiwanie funduszy unijnych. W latach 2007-13 Polska może uzyskać 67 mld euro. Część tej ogromnej kwoty przypada na samorządy. Sprawa ma jednak aspekt ilościowy i jakościowy. Co do ilości, rzecz w tym, aby wykorzystać maksymalnie dużo z dostępnych funduszy. Pewnie niedościgłym wzorem pozostaje Irlandia, która w najlepszych latach wykorzystywała 98% dostępnych jej środków. Co do jakości, chodzi o to, by inwestycje były naprawdę roztropne i akceptowane społecznie. Zawsze jest groźba jakiejś gigantomanii albo poszukiwania poklasku wyborczego lub nawet zależności korupcyjnych. Te wszystkie zagrożenia trzeba oddalić i przebudowywać Polskę z głową.
Cykl wyborów parlamentarnych, prezydenckich i samorządowych za nami. Jeżeli nie trafi się jakaś katastrofa, to najbliższe wybory dopiero w 2009 roku. Trzeba wykorzystać ten czas. Potrzebne jest współdziałanie pomiędzy rządem a samorządami. Na poziomie ustawowym opisuje je ustawa o zasadach polityki rozwoju. Na poziomie politycznym tworzyć tę rzeczywistość będą konkretni ludzie. Oby nie zabrakło im ani dobrej woli, ani wyobraźni społecznej. Niech działają najlepiej, jak potrafią. Nowowybranych samorządowców ocenimy w roku 2010. Tymczasem na najbliższe cztery lata życzę powodzenia.
|