|
Musimy sprawdzić każdy ślad
Polskie Radio "Sygnały Dnia" 21 sierpnia 2006 r.
Krzysztof Grzesiowski: Dziś w naszym studiu poseł Artur Zawisza, Przewodniczący Sejmowej Komisji Śledczej ds. Banków i Nadzoru Bankowego. Witamy, panie pośle.
Artur Zawisza: Witam serdecznie.
K.G.: Jak rozumiem, podczas dzisiejszego posiedzenia komisji zapadną decyzje co do listy spraw, którymi komisja chciałabym się zająć, kolejności tych spraw i ewentualnie osób, które przed komisją miałyby składać swoje zeznania.
A.Z.: Taki jest proponowany przez prezydium komisji porządek obrad. Chodzi o wyłonienie tych skonkretyzowanych przypadków, które miałyby być już bardzo szczegółowo poddawane procedurze śledczej. Wedle rekomendacji prezydium komisji jest to kilkanaście spraw, bodaj jedenaście przypadków bardzo konkretnych i trzy sprawy przekrojowe, takie jak strategia prywatyzacyjna, jak nadzór bankowy, jak ochrona konkurencji i konsumentów.
K.G.: Od czego komisja chciałaby zacząć?
A.Z.: To trochę zależy od czynnika pozakomisyjnego, mianowicie ustosunkowania się do apelu, jaki został do nas skierowany (co prawda tylko w formie ustnej), dotyczącego nie powoływania jako świadków tych osób, które biorą czy mogą brać udział w kampaniach samorządowych. Prezydium w tej sprawie nie podjęło decyzji, ponieważ posłowie Prawa i Sprawiedliwości, do których należę, byli życzliwi wobec apelu Kazimierza Marcinkiewicza, ale posłowie Samoobrony, Ligi Polskich Rodzin oraz PSL-u wskazywali na to, że uwzględnienie tego apelu mogłoby powstrzymać prace komisji, bo tu trzeba przyznać – rzeczywiście byłaby pewna trudność, mianowicie potencjalni kandydaci samorządowi, jak to liczyliśmy, mogli być świadkami w sześciu, a może ośmiu lub dziewięciu sprawach na kilkanaście. To by znaczyło, że żadnej z tych spraw przez wrzesień, październik i listopad nie możemy rozpatrywać. Ale ta decyzja została przekazana Komisji, która dzisiaj się zajmie tym właśnie.
K.G.: A personalnie pan byłby za takim rozwiązaniem, żeby nie przesłuchiwać?
A.Z.: Tak jak mówiłem, posłowie Prawa i Sprawiedliwości...
K.G.: Pan powiedział, że to był gest rycerski, zdaje się, o tym, co powiedział Kazimierz Marcinkiewicz...
A.Z.: Tak, tak, motywowany bardzo...
K.G.: Czyli rozumiem, że odnosi się pan do tego pomysłu pozytywnie.
A.Z.: ...motywowany bardzo szlachetnie, stąd mówię o życzliwości posłów PiS-u. Ale musielibyśmy rozstrzygnąć zarówno tę kwestię faktyczną – co zrobić jednak ze sprawami, które na trzy miesiące szłyby do zamrażarki, ale i kwestię formalną, bo przecież nie można zrobić wyjątku dla konkretnej kandydatki Hanny Gronkiewicz-Waltz, o której przecież personalnie wspominał Kazimierz Marcinkiewicz. Trzeba by zgodnie z zasadą równości wobec prawa przyjąć regułę powszechną, to znaczy że jacykolwiek kandydaci nie mogliby być przesłuchiwani, a przecież kilka dni temu Hanna Gronkiewicz-Waltz powiedziała, że to Kazimierz Marcinkiewicz może być także proponowanym do przesłuchania świadkiem, bo przecież też pełnił wysokie funkcje publiczne w czasach rządów prawicy, kiedy jakieś tam procesy prywatyzacyjne miały miejsce.
K.G.: A na razie, panie pośle, zanim komisja się jeszcze zbierze, mamy pojedynek personalny – poseł Artur Zawisza kontra prezes Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz. Dzisiaj gazety publikują oświadczenie Leszka Balcerowicza, który zwraca się do prokuratury o wszczęcie postępowania przygotowawczego w związku z fałszywymi oskarżeniami dotyczącymi rzekomego udziału w przyjmowaniu korzyści majątkowych przy prywatyzacji banku PKO SA kupionego przez UniCredito. Pan rozpowszechnia – według Leszka Balcerowicza – taką informację za pośrednictwem Życia Warszawy.
A.Z.: Znam to oświadczenie, które jest już kolejnym w ciągu kilku dni, bo przecież wcześniej Leszek Balcerowicz bardzo gwałtownie zareagował na moje zauważenie faktu, iż przez całe lata działał w sytuacji konfliktu interesów, będąc przewodniczącym Komisji Nadzoru Bankowego nadzorującej banki, które jednocześnie dotowały czy sponsorowały fundację przez niego założoną, przez jego żonę prowadzoną, w której radzie on pozostaje. To jest sprawa, oczywiście, do wyjaśnienia dla komisji śledczej, ale prezes Balcerowicz zareagował tak, jakby w ogóle nie było wolno o jego osobie, jego sprawach publicznie mówić.
A teraz mamy do czynienia z drugą reakcją, zupełnie nieproporcjonalną do sprawy. Bo wyjaśnijmy – po pierwsze komisja śledcza ma obowiązek wynikający z uchwały Sejmu, aby badać wszystkie ślady czy doniesienia na temat domniemanych nieprawidłowości. I jeżeli otrzymujemy informację nawet szokująco brzmiącą, to przecież nie możemy powiedzieć: to zbyt nieprawdopodobne, żebyśmy się tym mieli zajmować, natychmiast o tym zapomnijmy, wyrzućmy to dzisiaj do kosza. To byłoby nieodpowiedzialne i niezgodne z misją, dla której komisja została powołana. Oczywiście, każdy ślad musimy sprawdzić.
Natomiast czy ja w związku z tego typu informacją wypowiadam jakiekolwiek oskarżenia co do Leszka Balcerowicza, te natury korupcyjnej? No przecież żadnego nie wypowiedziałem. Artykuł w Życiu Warszawy jest łatwo dostępny, ja tam w sposób niezwykle stonowany mówię o istnieniu ewentualnej notatki autorstwa być może oficera służb specjalnych...
K.G.: Panie pośle, żeby była sytuacja jasna – czy pan jest w posiadaniu takiej notatki?
A.Z.: Gdybym był, to już byłaby ona przedmiotem obrad komisji śledczej...
K.G.: Czyli pan tej notatki fizycznie nie ma.
A.Z.: A skąd ja mogę mieć notatki służby specjalnych w swoich rękach?
K.G.: Może ktoś panu przysłał.
A.Z.: Otóż przekazał informacje (zresztą nie jedna, kilka osób) o tym, jakoby notatka dotycząca paryskiej wyprawy (i to też, żeby było jasne – nie Leszka Balcerowicza przede wszystkim, tylko innej osoby), informacja dotycząca paryskich negocjacji z UniCredito prowadzonych przez inną osobę dotarła do mnie, więc zrobiłem jedną jedyną rzecz – skierowałem zapytanie do odpowiedzialnego za likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych wiceministra Antoniego Macierewicza, czy ta notatka istnieje, a jeśli tak, to, oczywiście, poprosiłem o przekazanie jej treści. I nie wypowiadam w związku z tym jakiekolwiek zarzutu wobec Leszka Balcerowicza. Natomiast tym bardziej jestem zdumiony takim jego zachowaniem, ponieważ on stosuje w tej sytuacji ogień zaporowy. Jakiekolwiek pojawienie się jego nazwiska okazuje się być od razu skandalem, niedopuszczalną sytuacją et cetera. I obawiam się, że jest on jednak zbyt inteligentnym człowiekiem, żeby działał wyłącznie w pewnego rodzaju amoku, myślę, że wie, co robi. A obawiam się, że nie chce zrobić niczego dobrego, to znaczy chce zdemoralizować innych świadków komisji śledczej, chce pokazać opór wobec komisji, chce wysoko podnieść sztandar (tu już powiem patetycznie) walki z IV Rzeczpospolitą. Ale, oczywiście, na takie zachowanie zgody być nie może.
K.G.: Czyli fizycznie żadnej notatki pan nie ma. Jeśli wiceminister Antoni Macierewicz potwierdzi fakt istnienia takiej notatki, to wtedy będzie pan chciał, żeby ją ujawniono. Tak to należy rozumieć?
A.Z.: Zwróciliśmy się do ministra Zbigniewa Wassermanna o całość dokumentacji związanej z informacjami różnych służb specjalnych, bo przecież Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Wojskowych Służb Informacyjnych o przekazanie całości wiedzy na ten temat, ale tych materiałów jeszcze nie dostaliśmy, bo wyobrażam sobie, że to jest proces długotrwały, i na te materiały czekamy.
K.G.: A czy należało informować opinię publiczną o takiej sytuacji, nie mając pewności, czy coś takiego ma miejsce?
A.Z.: Ale list do Antoniego Macierewicza poszedł z imiennym wskazaniem tej notatki. To nie jest żadna tajna informacja, którą można by ukryć przed opinią publiczną, jak ktoś mógłby w tej sytuacji sugerować. To jest sytuacja jawna i nie sposób inaczej jej traktować.
K.G.: A zatem jak komisja podejdzie do osoby Leszka Balcerowicza? Czy dzisiaj zapadnie decyzja co do jego przesłuchania, a jeśli tak, to kiedy? I czy w sprawie tego, czy rozmawiamy teraz, czy w sprawie konfliktu interesów w Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych?
A.Z.: Jeżeli już konfliktu interesów, to bynajmniej nie w tej fundacji, której nazwę pan wymienił, tylko Leszka Balcerowicza jako przewodniczącego Komisji Nadzoru Bankowego, bo fundacja niechaj sobie działa, ona już wiele pożytecznych rzeczy zrobiła i mam nadzieję...
K.G.: Ale interesuje pana sposób finansowania tej fundacji.
A.Z.: Ale tylko dlatego, że jest dotowana przez banki, które są nadzorowane przez założyciela tej fundacji.
K.G.: I tu może być konflikt interesów.
A.Z.: To, że on jest, to wiadomo, że jest, pytanie tylko, czy w takiej sytuacji należało podejmować działania, a jeżeli były podejmowane, to czy były one stronnicze. To są pytania śledcze. Bo to, że to jest konflikt interesów, to z definicji konfliktu interesów jako instytucji nowoczesnej demokracji wynika.
Ale teraz co z Leszkiem Balcerowiczem? Otóż nie chcemy wzywać danego świadka i przesłuchiwać go przez bity tydzień dzień i noc na wszystkie okoliczności, jakie mogłyby być z nim związane, że w tym tygodniu to Balcerowicz, a w tym ktoś inny, a w tamtym jeszcze następny. Chcemy mieć dużo bardziej uporządkowany harmonogram spraw, więc sprawa, dajmy na to, prywatyzacji Banku Gospodarki Żywnościowej, dajmy na to prywatyzacji Banku Śląskiego czy przejęcie Banku Gdańskiego przez BIG Bank. I w stosunku do każdej z tych spraw powołujemy świadków, to znaczy że dana osoba może świadczyć przed komisją dwa albo i pięć razy w poszczególnych tygodniach...
K.G.: W zależności od sprawy.
A.Z.: ...kiedy komisja będzie zajmować się historią poszczególnych spraw. I jest pytanie o porządek chronologiczny, czy powinniśmy w komisji tak ujmować sprawy, jak one w czasie przebiegały, to znaczy od roku, nie wiem, 1989 do 2006, po prostu odwzorować historię, czy też powinniśmy zajmować się sprawami w zależności od stopnia ich rozpoznania. I to drugie – od razu mówię – wydaje mi się bardziej trafne, bo jeżeli w jakiejś sprawie jeszcze czekamy na dokumenty albo jeszcze mamy jakąś niejasność, albo jeszcze nie sformułujemy pełnej listy świadków, to trudno tę sprawę jako pierwszą wydobywać. Stąd propozycja prezydium, aby ta sprawa związana z Leszkiem Balcerowiczem była pierwsza, dlatego że ona jest stosunkowo ograniczona, jeżeli idzie o jej zakres. Ale to też komisja będzie dzisiaj podejmować decyzję.
K.G.: A czy wśród tych kilkunastu sprawy, którymi – jak pan powiedział na początku – komisja chciałaby się zająć, są sprawy związane z takimi bankami, jak Bank Ochrony Środowiska, Wielkopolski Bank Rolniczy czy też SKOK-i?
A.Z.: Mówię o tym, jaka jest wstępna rekomendacja prezydium. Tam wskazano spraw kilkanaście, ale dzisiaj podczas plenarnego posiedzenia komisji każdy poseł będzie miał prawo (dziesięciu jest członków komisji) wskazać te wszystkie sprawy, co do których przekona komisję, że spełniają kryterium uzasadnionych wątpliwości. No bo kiedy sprawą się trzeba zająć? Kiedy są uzasadnione wątpliwości, choć też trzeba jasno powiedzieć – dotyczące nie tyle wewnątrzbankowych spraw, ale działania organów władzy publicznej.
Bo á propos spraw wewnątrzbankowych – my jako komisja dostaliśmy dziesiątki listów od osób, które są albo czują się pokrzywdzone przez poszczególne banki i mamy bardzo szczegółowe opisy sytuacji i relacji konsumenckich klienta bardzo źle potraktowanego czy wręcz – jak sami piszą – oszukanego przez banki. Tylko to dla nas, mówiąc szczerze, samo w sobie nie jest zajęciem, my nie będziemy wkraczać w każdą z tych poszczególnych sprawek między konsumentem a instytucją finansową. Dla nas ważne jest, jak działał nadzór bankowy, ministerstwa prywatyzujące banki, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Jeżeli w tych sprawach, które pan wymienił da się znaleźć jakieś odniesienie do działalności tych instytucji, to nie ma żadnego powodu, żeby się sprawami nie zajmować, oczywiście, z wyjątkiem instytucji, która nie jest bankiem, nie podlega nadzorowi bankowemu, czyli Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, one znajdują się poza obszarem pracy komisji.
K.G.: Na koniec, panie pośle, ile głosów w komisji ma koalicja rządząca?
A.Z.: Takich wyliczeń nie przeprowadzamy, dlatego że każdy poseł działa we własnym imieniu.
K.G.: Ale gdyby pan zsumował, to ile i LPR, i Samoobrona ile ma?
A.Z.: Jest czterech posłów PiS-u, jeden Samoobrony, jeden LPR-u.
K.G.: Dziękuję bardzo. Poseł Artur Zawisza, przewodniczący Sejmowej Komisji Śledczej ds. Banków i Nadzoru Bankowego, gość Sygnałów Dnia.
|