|
|
 |
 |
 |
 |
|
|
Cnota umiarkowania
Radio Zet, 18 stycznia 2007 r.
Monika Olejnik: Prawo i Sprawiedliwość, Artur Zawisza i Monika Olejnik, dzień dobry.
Artur Zawisza: Witam serdecznie, tylko ja z PiS, wszystko jasne.
Monika Olejnik: Proszę?
Artur Zawisza: Tylko ja z nas dwojga z Prawa i Sprawiedliwości.
Monika Olejnik: Tak, tak, tak, zamyśliłam się, przepraszam bardzo, zastanawiałam się skąd ja jestem, ale przecież ja jestem z Radia ZET.
Artur Zawisza: Jasne.
Monika Olejnik: Panie pośle, dlaczego Igor Chalupec musi opuścić stanowisko szefa PKN Orlen?
Artur Zawisza: Czy musi to nie mamy stuprocentowej pewności, ale rzeczywiście istnieje takie prawdopodobieństwo. To zdolny, a jak się okazało po owocach, to wybitny także menedżer, biorąc pod uwagę akcję zakupu Możejek, z ogromnym zresztą wsparciem czynników publicznych, w tym ośrodka prezydenckiego w Polsce. Ale jest też tak, że nikt nie ma gwarancji, że będzie dożywotnim prezesem, także pan Igor Chalupec.
Monika Olejnik: Ale coś złego zrobił, że musi odejść, bo rozumiem, że się zmienia szefa jeżeli coś złego się dzieje, jeżeli nieosiągane są dobre wyniki?
Artur Zawisza: W spółce, z dużym udziałem Skarbu Państwa, która strategiczne miejsce na rynku bezpośrednio związanym z bezpieczeństwem narodowym, bo tu chodzi o bezpieczeństwo energetyczne, a więc w takiej spółce, musi istnieć nie tylko zaufanie do prezesa, ale bardzo silne, nie tylko elementarne, ale fundamentalne zaufanie i minister Skarbu Państwa ma prawo desygnować i dobierać takich współpracowników, jacy w jego mniemaniu najlepiej spełniają pokładane nadzieje.
Monika Olejnik: Czyli trudno się dziwić, że prezydent Aleksander Kwaśniewski, że premier Leszek Miller i poprzednia ekipa też chciała mieć na fotelu prezesa PKN Orlen osobę, do której będzie miała zaufanie, bo to przecież wiąże się z bezpieczeństwem.
Artur Zawisza: A nie mówimy tu o premierze ani prezydencie, tylko o decyzji Rady Nadzorczej, gdzie siedmiu na dziewięciu członków jest desygnowanych przez ministra Skarbu Państwa.
Monika Olejnik: No panie pośle, nie bądźmy dziećmi, wiadomo, że osobą, która zostanie następcą pana Igora Chalupca, będzie pan Piotr Kownacki związany z prezydentem Kaczyńskim więc...
Artur Zawisza: Piotr Kownacki nie jest jakimś partyjnym nominatem, tylko bardzo doświadczonym i urzędnikiem i menedżerem.
Monika Olejnik: I zaufanym człowiekiem prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Artur Zawisza: I oczywiście, że czynnik zaufania ma znaczenie, ale w tym nie ma nic nadzwyczajnego.
Monika Olejnik: Czyli nic nadzwyczajnego, że prezydent Aleksander Kwaśniewski, parę lat temu, tak dbał o PKN Orlen, eufemistycznie mówiąc.
Artur Zawisza: To pani stawia tezę o decydującej roli czynnika prezydenckiego. Piotr Kownacki nie jest postacią anonimową, pełnił i pełni liczne funkcje, czy to w Najwyższej Izbie Kontroli, ale także w zarządzie Banku Ochrony Środowiska w swoim czasie, a więc i menedżerskie i urzędowe i minister Skarbu Państwa ma prawo rozważać takiego kandydata. Nie jest to kandydat, o którym cokolwiek złego można by powiedzieć.
Monika Olejnik: Ale to nie o to chodzi, chodzi mi o to, że to jest podobna historia, że pałac prezydencki chce mieć wpływ na to, co się dzieje w spółce i to chyba nie jest nic złego, to jest bezpieczeństwo państwa.
Artur Zawisza: No, ale to znaczyłoby, że ta nominacja Chalupca wtedy, była czymś nagannym? Czy dzisiaj jest to także naganne, no bo nie wiem jaka akcyza jest.
Monika Olejnik: Nie, no dzisiaj to jest podział łupów, jak mówi Robert Gwiazdowski, jak mówi Robert Gwiazdowski jest to podział łupów, że jeszcze nie mamy PKN Orlen, więc musimy przejąć PKN Orlen.
Artur Zawisza: Robert Gwiazdowski, niezwykle sympatyczny, znany z ciętego języka, on w ramach podziału łupów jest przewodniczącym Rady Nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, no ale przecież mówię ironicznie, no to pokazuje jednak pewną absurdalność tej tezy.
Monika Olejnik: Absurdalność, pan tak uważa, tak?
Artur Zawisza: Jeżeli mówi, to człowiek, który także z poręczenia Skarbu Państwa stoi na czele nadzoru nad bardzo ważnym strumieniem finansów publicznych jakim jest Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, no to jak to rozumieć.
Monika Olejnik: Ale czy to nie jest tak, że państwo nie mają zaufania do Igora Chalupca, bo jest z poprzedniego układu?
Artur Zawisza: Gdyby nie było elementarnego zaufania do tego menadżera, to przecież nie byłby ani minuty prezesem od momentu, kiedy była możliwość usunięcia go, a jednak cieszył się on ogromnym wsparciem przy tej akcji, która dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego miała ogromne znaczenie, czyli zakupu Możejek.
Monika Olejnik: No właśnie, taki sukces odniósł, a musi odejść, to ja tego nie rozumiem przyznam szczerze.
Artur Zawisza: Ale być może będzie sprawował, jeśli w ogóle odejdzie, jeszcze lepsze jeszcze bardziej intratne i atrakcyjne funkcje, także nikt go nie stawia pod ścianą.
Monika Olejnik: Czy ta historia nie przypomina panu historii Aleksandra Kwaśniewskiego i nominacji na szefa PKN Orlen? Nie, w ogóle?
Artur Zawisza: Ale, dlatego dziwię się tej logice, bo jeżeli dzisiaj bronimy Chalupca to znaczy, że dobrze, iż był powołany, ale jednak z drugiej strony mówimy, że to było trochę podejrzane, że on był powołany i dzisiaj sytuacja miałaby być identyczna. Więc nie wiem, jak definiujemy w tej chwili Chalupca, jako zdolnego menadżera, jak ja mówię, czy jako człowieka zaufania Aleksandra Kwaśniewskiego, jak pani mówi.
Monika Olejnik: Nie, jako człowieka z poprzedniego układu, jak mówi premier Jarosław Kaczyński, a on jest najważniejszy w tej sprawie.
Artur Zawisza: I premier ma istotną uwagę, co do tego, że tam, gdzie jest domena Skarbu Państwa tam czynnik zaufania powinien mieć ogromne znaczenie, a ciągle jeszcze niektóre zastanawiające i kontrowersyjne nominacje nie zostały cofnięte, te sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu miesięcy.
Monika Olejnik: A co pan powie o jednym z wiceministrów, który przez 20 lat należał do PZPR i był w spółce Interster, która była związana z panem Sekułą, z panem Rakowskim.
Artur Zawisza: A nie wiem, o którego wiceministra chodzi.
Monika Olejnik: Zbigniew Graczyk, wiceminister gospodarki morskiej.
Artur Zawisza: Bodaj z poręczenia Samoobrony, jak pamiętam.
Monika Olejnik: Wszystko jedno z czyjego poręczenia.
Artur Zawisza: Nie, zastanawiam się, bo to jest świeżo, świeżo nominowany.
Monika Olejnik: Tak, tak, to Samoobrona. I co pan sądzi o takim życiorysie.
Artur Zawisza: Nie jest to życiorys, który przynosi chlubę. Natomiast jest w umowie koalicyjnej bardzo wyraźne zastrzeżenie, że osoby, które z poręczenia Sojuszu Lewicy Demokratycznej w latach 2001-2005 sprawowały funkcje - nie mogą być ministrami czy innymi urzędnikami tego rządu.
Monika Olejnik: Ale jest.
Artur Zawisza: No nie, ta kwalifikacja...
Monika Olejnik: Ale jest wiceministrem.
Artur Zawisza: Tak, ale ta kwalifikacja pana Graczyka nie dotyczy.
Monika Olejnik: A!?
Artur Zawisza: To jest, jak rozumiem, dawne członkostwo w PZPR. Nie ma się czym szczycić, choć takie historie się zdarzają.
Monika Olejnik: A ta spółka Interster, to nie podejrzana spółka?
Artur Zawisza: Bo i w Kancelarii Prezydenta i w rządzie...
Monika Olejnik: A Interster spółka podejrzana czy nie podejrzana?
Artur Zawisza: To w takim razie należy wyjaśnić. Ja nie chcę bronić rzeczy, które są nie do obrony, jeżeli tak rzeczywiście, jest po prostu, sprawę trzeba wyjaśnić, nie ma innej możliwości.
Monika Olejnik: Gościem Radia ZET jest Artur Zawisza, co pan powie na słowa pana premiera „Boję się, że jestem ojcem, bo zapyliłem panią Anetę” - premiera Leppera.
Artur Zawisza: A to nie znam tych słów.
Monika Olejnik: No to właśnie pan teraz poznał.
Artur Zawisza: Rozumiem, że to próba jakiejś...
Monika Olejnik: „Bo na pewno jej nie zapłodniłem”, mówi wicepremier polskiego rządu
Artur Zawisza: ...że to próba jakiejś ironii. No ja z jednej strony mogę rozumieć rozgoryczenie, jeżeli jest się niesłusznie oskarżanym, ma się poczucie niesłusznego oskarżenia, ale – a to już po części się wyjawiło, że pani Aneta Krawczyk nie jest nazbyt wiarygodnym oskarżycielem, ale z drugiej strony jest to kobieta, która najprawdopodobniej była, w taki czy inny sposób skrzywdzona.
Monika Olejnik: Ale ja pytam pana o słowa wicepremiera.
Artur Zawisza: I w szczególności, wobec tej skrzywdzonej kobiety nie należy używać słów zbyt ostrych, bo ona się już i tak sporo w życiu nacierpiała. Popełniła błędy, ale i nacierpiała.
Monika Olejnik: Dlaczego Stefan Niesiołowski ma być ukarany przez PiS, PiS chce ukarać Stefana Niesiołowskiego za to, że przyrównuje Jarosława Kaczyńskiego do Gomułki?
Artur Zawisza: PiS nie jest władzą suwerenną, która może karać. Natomiast rzeczywiście taki wniosek jest składany do komisji etyki poselskiej mi może trudno osobiście o tym mówić, bo przez lata współpracy politycznej ze Stefanem Niesiołowskim w latach 90., nabrałem do niego ogromnej sympatii i szacunku, ale faktem jest, że dzisiaj jego wypowiedzi przekraczają często przekraczają wszelkie miary i logiczne, ale i etyczne i to porównywanie...
Monika Olejnik: Ale, jak pan to ładnie mówi o Stefanie Niesiołowskim a tak panu ciężko szło z wicepremierem Lepperem.
Artur Zawisza: I to porównanie Jarosława Kaczyńskiego, wobec którego można być krytycznym politycznie, ale porównanie takiej osoby, no do osoby fatalnie kojarzącej się w najnowszej historii Polski, jaką jest Władysław Gomułka, no nie jest szczytem osiągnięć intelektualnych Stefana Niesiołowskiego.
Monika Olejnik: Na koniec tylko powiem co powiedział Stefan Niesiołowski: „W biologii to się nazywa konwergencja, Kaczyński jest przykładem konwergencji, Gomułka nie jest jego przodkiem, ale mimo to przez podobieństwo, nawet łysinę ma podobną i sposób noszenia okularów” - powiedział Stefan Niesiołowski
Artur Zawisza: No czyli Stefan Niesiołowski nadużywa swoich kompetencji biologicystycznych, jako profesor nauk przyrodniczych, konkretnie entomologii no i stawia tezę, szaleńczą tezę o rzekomym biologicznym...
Monika Olejnik: Tu biologia i tu biologia.
Artur Zawisza: ...upodobnieniu się.
Monika Olejnik: Zapylenie też należy do biologii.
Artur Zawisza: Jarosława Kaczyńskiego do Władysława Gomułki, to w ogóle absurd.
Monika Olejnik: Dziękuję bardzo, Artur Zawisza
Artur Zawisza: Absurd.
Monika Olejnik: Tu absurd, a pan taki był miły dla Andrzeja Leppera i taki wyrozumiały.
Artur Zawisza: Ależ nie, mam pretensje o tę nazbyt ostrą wypowiedź, niezasłużoną.
Monika Olejnik: Ale taką malutką, dziękuję bardzo.
|
|
|
|