Artur Zawisza
strona główna aktualności biuro prasowe biografia publikacje wywiady kontakt linki
Libertas



Kontakt:
arturzawisza@arturzawisza.pl
Wywiady

Nie jestesmy partią interesików, grupek czy frakcyjek
Radio PIN, 12 lutego 2007 roku

Cezary Szymanek: Gościem Radia PiN jest dziś Artur Zawisza - poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. sektora bankowego. Witam panie pośle.

Artur Zawisza: Witam serdecznie, dzień dobry.

CS: Panie pośle, co słychać w PiS-ie? Bo tak wszyscy się zastanawiają od dymisji Ludwika Dorna.

AZ: To największe ugrupowanie parlamentarne...

CS: To wiemy.

AZ: ..będące podstawą koalicji rządowej, wspierającej rząd Jarosława Kaczyńskiego.

CS: A oprócz tego?

AZ: Natomiast my nie jesteśmy partią interesików, grupek czy frakcyjek, ale poważnymi ludźmi, którzy do ostatniego argumentu rozmawiają o trudnych sprawach związanych z życiem publicznym. I bywa nawet i tak, że spór merytoryczny w danej kwestii powoduje taki przypadek jak dotyczący dotychczasowego ministra spraw wewnętrznych i administracji, że elegancko, spokojnie i grzecznie oddaje część swoich obowiązków, a będzie realizował inne jako pierwszy zastępca premiera w randze wicepremiera.

CS: A pan wie, czego dotyczył ten spór?

AZ: Nie potrafię tego wprost zdefiniować.

CS: To po proszę naokoło.

AZ: Nasze poselskie spotkanie z premierem będzie miało miejsce we wtorek, przed najbliższym posiedzeniem Sejmu. Tak się składa, że mieliśmy do czynienia z dwutygodniową przerwą i rzeczywiście będziemy chcieli zadać dużo pytań, i usłyszeć bardzo jasne odpowiedzi.

CS: A pan się nie domyśla panie pośle, dlaczego?

AZ: Jest część interpretacji medialnych, która zapewne jest w jakiejś mierze słuszna, ale...

CS: Konflikt ze Zbigniewem Ziobro?

AZ: Właśnie tu nie chodzi o personalia.

CS: No dobrze, to mówmy o kompetencjach. Ale czy to o to chodziło, panie pośle?

AZ: My jesteśmy ludźmi tak przywiązanymi do misji publicznej, że rozmawiamy poważnie o poważnych sprawach. To nie jest tak, jak kiedyś w przypadku Kaczmarka, Kwaśniewskiego, Orlenu, że chodziło o to, żeby wyrywać sobie kąski i więcej mieć w sposób nieuprawniony z życia publicznego. Tu chodzi o to, że ludzie troszczący się o państwo polskie widzą trudne sprawy i poważnie o nich rozmawiają.

CS: To gdzie są w takim razie te trudne sprawy, jeżeli chodzi o ten spór?

AZ: Całość życia publicznego w Polsce jest trudna. Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w ogromnej mierze ze względu na program, który opierał się na hasłach oczyszczenia życia publicznego, twardej polityki karnej, przerwania nielegalnych, nieuprawnionych układów w życiu polityczno-biznesowym. I trzeba dobierać właściwe instrumenty do realizowania tego celu, właściwie instrumenty prawne i instytucjonalne. Czasem jest różnica zdań, co do tego jak one mają wyglądać.

CS: Osobowe również?

AZ: Pewnie i osobowe, bo życie składa się z osobowości.

CS: Czyli co, Ludwik Dorn przestał pasować do tego, pana zdaniem?

AZ: Ależ jest pierwszym zastępcą premiera. Jeżeli ja chciałbym to porównać do sytuacji w Platformie Obywatelskiej, gdzie mamy całą serię gorzkich, rozpaczliwych, mających za złe...

CS: Ale zostawmy Platformę.

AZ: ...liderom Platformy wypowiedzi Jana Rokity, to gdzież są takie wypowiedzi Tuska, gdzie jest tego typu zaciekłość Kaczyńskiego? Zupełnie nieporównywalna historia.

CS: No właśnie, nie porównujmy jak na razie PiS-u z Platformą, bo rozmawiamy tylko i wyłącznie o PiS-ie. Panie pośle, czy minister gospodarki Piotr Woźniak powinien odejść pana zdaniem? Bo prasa znowu spekuluje o jego dymisji.

AZ: Gdyby miał odjeść, to działoby się to w ramach oceny ministrów, wydawania im zaleceń, ewentualnie rekonstrukcji rządu.

CS: Nie, chodzi o to, że kilka dni temu w gabinecie politycznym zatrudnił Andrzeja Kaczmarka i Tomasza Wilczaka - dwóch podsekretarzy stanu, których premier wcześniej zdymisjonował.

AZ: Zdymisjonował przecież na wniosek przecież ministra Woźniaka.

CS: Czyli pana zdaniem nie ma w tej sytuacji nic niepokojącego?

AZ: Natomiast wyobrażam sobie, że to mogło być trochę trudne do przyjęcia ze względów osobowościowych, jeśli tak można powiedzieć, bo trzeba pamiętać, że byli wiceministrowie, panowie Wilczak i Kaczmarek byli osobistymi kandydatami na te funkcje ze strony ministra Woźniaka, dawniej z nim współpracującymi, w pewnym sensie z nim zaprzyjaźnionymi.

CS: A czy minister Woźniak, to dobry minister?

AZ: I jeżeli z takimi ludźmi trzeba się rozstawać ze względu na to, że nie wykonują dostatecznie dobrze wszystkich zadań, to może to powodować jakąś trudność i choćby takie decyzje rzeczywiście kontrowersyjne jak ta, kiedy zostali ponownie zatrudnieni w gabinecie politycznym.

CS: Panie pośle, czy minister Woźniak to dobry minister?

AZ: Minister Woźniak wraz z pełnomocnikiem rządu ds. dywersyfikacji, a więc zróżnicowania źródeł dostaw energii Piotrem Naimskim są w trakcie wykonywania wielkiej pracy na rzecz bezpieczeństwa energetycznego Polski, a więc doprowadzenia do bezpieczeństwa, niezależności energetycznej naszego kraju. Jeżeli, tu powiem tak trochę paradoksalnie, jeżeli po tym rządzie miałby zostać tylko Gazoport, tylko ta wielka inwestycja, dzięki której będziemy mogli odbierać nośniki energii z innych kierunków niż dotychczasowy wschodni, to to już byłby tytuł do chwały, i rzecz do wspominania przez następne dziesiątki lat, a oczywiście dokonań tego rządu jest i będzie dużo więcej.

CS: Również z Przemysławem Gosiewskim? Jesteśmy dalej przy tych spekulacjach. Prasa spekuluje, że Przemysław Gosiewski dostał od premiera "żółtą kartkę". Pan coś słyszał?

AZ: Czytałem w gazecie jakoby miał być mniej aktywnie medialnie, a bardziej aktywny kancelaryjnie. Być może tak jest, przecież nie sposób 100 % zaprzeczać. Ale to jest tak, jak jest duży organizm polityczny w postaci rządu i nieskończenie wiele mediów w Polsce, to dziennikarze wynajdują różne sprawy, historie, czasem kontrowersje czy trudności. Na tym też polega urok życia publicznego pod fleszem mediów.

CS: Dobrze, to w takim razie skupmy się wobec tego na pana dociekliwości. Czy generalny inspektor nadzoru bankowego powinien odejść, zostać wymieniony na inną osobę?

AZ: Nie ukrywam, że zawsze miałem mnóstwo zastrzeżeń do pracy obecnego generalnego inspektora - pana Kwaśniaka.

CS: Rozmawiał pan już na ten temat ze Sławomirem Skrzypkiem - prezesem NBP?

AZ: Nie miałem okazji takiej rozmowy przeprowadzić.

CS: A będzie?

AZ: Sądzę, że prezes Skrzypek ma wystarczająco precyzyjny ogląd sytuacji, żeby samodzielnie podejmować decyzje.

CS: Podobny do pana?

AZ: Ale jeśli pan mnie pyta, to rzeczywiście wyrażam krytyczną opinię na temat osoby, która niestety, ale bardzo często występowała bardziej jako rzecznik korporacji bankierskiej w stosunku do instytucji publicznych, a nie nadzorujący ze strony instytucji publicznych, wykazujący się należytą dociekliwością i surowością w stosunku do sektora bankowego. Wydaje się, że pan inspektor Kwaśniak po wielokroć mylił swoje role.

CS: A czy pana zdaniem w takim razie pogląd prezesa NBP w sprawie szefa GINB-u jest zbliżony do pana poglądu?

AZ: Jeżeli przyjdzie czas na wyrażenie swojego stanowiska, to z pewnością pan prezes Skrzypek to uczyni.

CS: A może pan określić ten czas?

AZ: To naprawdę jest jego kompetencja. Kiedyś w tym studiu rozmawialiśmy o wiceprezesach Narodowego Banku Polskiego. Ja nie waham się jednoznacznie wypowiedzieć swojej opinii, ale nie chcę sugerować, że ze strony parlamentarnej, ściśle politycznej, mielibyśmy wiązać ręce cechującemu się niezależnością ustawową prezesowi Narodowego Banku Polskiego. To, że wielu z nas, czy znało, czy współpracowało, niektórzy się kolegowali ze Sławomirem Skrzypkiem, to przecież nie może znaczyć, że teraz będzie mu się siadać na głowie, i wymuszać takie, czy inne decyzje. To dojrzały działacz publiczny. To dzisiaj prezes Narodowego Banku Polskiego, i z całą pewnością będzie widział, co robić.

CS: Panie pośle, a gdzie pana komisja?

AZ: Sejmowa komisja śledcza za chwilę będzie wzmagać ponownie swoją działalność. Ja bardzo się cieszę, że dzieje się to już po ogłoszeniu raportu Komisji Europejskiej dotyczącego systemu bankowego w skali całego kontynentu. Kiedy czytam kluczowe sformułowanie z raportu Komisji Europejskiej, to tak jakbym słyszał własne wypowiedzi sprzed kilku miesięcy..

CS: Że...?

AZ: Że ten system w wielu krajach jest mało konkurencyjny. Że mamy do czynienia z absolutnie zawyżonymi cenami usług bankowych. Że istnieje przedziwny paradoks, gdzie te same banki w jednym kraju mają bardzo zbliżone do siebie ceny na jednym poziomie, a w innym kraju bardzo zbliżone na innym poziomie...

CS: I co, i myśli pan, że do tego potrzebna jest komisja śledcza i że ten raport, to jest woda na młyn komisji?

AZ: ..co jest ewidentnym potwierdzeniem tych podejrzeń, że ceny są w sposób nieuprawniony i szkodliwy dla klienta ustalane. Ba, w Polsce wreszcie mieliśmy do czynienia z aktywnością Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który nie mniej ni więcej, ale zarzucił kilkunastu bankom w Polsce zmowę kartelową w celu zawyżania cen usług z wykorzystaniem kart kredytowych. I to nawet nie to, co ja mówiłem wcześniej, iż powiedział, że te ceny są obiektywnie wysokie. Zarzut Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta idzie bardzo daleko, bo mówimy o zmowie kartelowej, o nieuprawnionym działaniu, o tym, że jacyś ludzie gdzieś potajemnie się spotykali i z całym cynizmem na niekorzyść milionów konsumentów ustalali jak ich oskubać z setek milionów złotych. To jest rzecz na śledcze artykuły, to jest rzecz na pierwsze strony gazet. Jakieś stosunkowo małe wrażenie w Polsce zrobiła.

CS: Panie pośle, no nieprawda.

AZ: Jeśli zrobiła dużo, to ja się cieszę. W moim ocenie zbyt małe.

CS: Pana marzeniem jest również wykrycie takiej sprawy?

AZ: Byłem pierwszy w imieniu klubu parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwości...

CS: Ja pytam o pana marzenie w tej chwili, panie pośle.

AZ: Byłem pierwszy, który mówił o zawyżonych cenach usług bankowych. Spotkało się to ze straszliwą retorsją. Czasem z użyciem absolutnie kłamliwych argumentów. Ja pozwolę sobie przypomnieć, że na pewnej konferencji prasowej mówiłem, że ceny w przeliczeniu na głowy mieszkańca są w Polsce najwyższe w Europie. Bo owszem, one innych krajach bywają bezwzględnie większe, ale nasze pensje są kilkukrotnie niższe. A więc mamy na głowę mieszkańca najwyższe ceny w Europie, i za chwilę jedna z potężnych prywatnych telewizji mówi: to sprawdzimy czy poseł Zawisza mówi prawdę, zobaczymy, jakie te ceny są. I są one pokazane jako bezwzględne, bez przeliczenia na głowę mieszkańca. Najbardziej prymitywne kłamstwa, jakie można sobie wyobrazić, i poważna telewizja prywatna pokazuje to setkom tysięcy widzom. To są rzeczy straszne.

CS: Panie pośle, to na koniec, bo już mamy mało czasu. Marzenie - tak, czy nie?

AZ: Marzenia ma się w sferze prywatnej.

CS: A w tej pan nie ma?

AZ: W dziedzinie służby publicznej trzeba wykonywać swoje obowiązki.

CS: To kiedy pierwsze przesłuchanie, mniej więcej, panie pośle?

AZ: Natychmiast po zorganizowaniu przez Sejm uchwały powołującej komisję, a pozwolę sobie przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny mimo błędnej interpretacji części mediów jego orzeczenia...

CS: Zostawmy już media w spokoju, panie pośle.

AZ: Ale to chcę jasno powiedzieć, zezwolił na podstawowy kierunek prac, który był wytyczany...

CS: Kiedy pierwsze przesłuchanie w takim razie?

AZ: ...czyli badanie procesu prywatyzacji banku państwowych w Polsce.

CS: Kiedy?

AZ: Natychmiast po zakończeniu prac sejmowych, których ja nie jestem autorem...

CS: Czyli mniej więcej?

AZ: Komisja śledcza jest organem, powiem sługą Sejmu i możemy oczekiwać na to, co podejmie komisja regulaminowa i następnie cała wysoka Izba. Lada chwila, w marcu.

CS: Dziękuję bardzo, gościem Radia PiN 102 FM był dziś Artur Zawisza - poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji śledczej ds. sektora bankowego. Dziękuję.

AZ: Dziękuję.